wtorek, 20 maja 2014

Dzień 3

20.05.2014r.

Pieprzony dupek. Oh, wielka miłość - on uważa, że jesteś fajna. Bla bla bla. Pieprzenie. Powiedział swojej siostrze, że chciał być z nią, bo wcześniej inni się w niej kochali i chciał ich wkurzyć. Moje serce pękło. Dosłownie. Piszą, że to takie dziwne uczucie.

To uczucie rani. Przez to uczucie płakałam. Bolało mnie to - piosenki przypominają mi jego, a każdy dzień w którym go widzę jest gorszy. Muszę patrzeć jaki jest szczęśliwy beze mnie, gdy ja staczam się w dół. I może nikt tego nie widzi ale za uśmiechem kryje się noc przelana łzami.

Własna matka mówi mi, że powinnam wyszczupleć. Nie nie płakałam. [ kłamstwo ] Nie nie było mi przykro [ kolejne ]. Internet - niszczyciel i być może przyjaciel też mi to potwierdził. Jestem grubasem.

Dzisiaj trzeba znowu przywitać się z przyjaciółką. Oh, tęskniłam za nią. Ta bardzo. Na początku bolało, potem tylko szczypie i zaczynam sięgać po inne środki.

Beznadziejności dnia - witam Cie.

niedziela, 18 maja 2014

Dzień drugi.

18.05.2014r.

Jeśli to czytasz możesz mnie uratować albo nie.

Każde słowo rani bardziej. Oni nieświadomi uczestniczą w moim pożegnaniu. Ona chyba jako jedyna wie. Nie wiem czy uważa to żart, czy mi uwierzyła ale tak - powiedziałam jej, że chce się zabić.
Nie, nie mojej mamie. Ona albo by mnie zignorowała albo wysłała do psychologa. Powiedziałam mojej koleżance. Zaprzeczyła i mówiąc to co inni ,,nie rób tego,, straciła u mnie szanse.

Ufam jej ale nie na tyle żeby powiedzieć coś więcej. Wie kto mi się podoba i wie kogo nienawidzę. Ona też nienawidzi siebie. Chyba. Jednak nie wie jak bardzo kocham swój ból. Jak bardzo zatracam się i cierpię. On nigdy na mnie nie spojrzy. Jestem za gruba, za nudna, za brzydka, za obrzydliwa. Dałabym wszystko za idealność. Pieprzone życie.

Mogłam się nie urodzić. Mogła poronić albo coś. Chciałabym w ogóle nie istnieć. Może zamiast zabić się w domu, obarcze kogoś ,,ciężarem,, mojej śmierci. Wskocze pod samochód albo wyszkocze z jadącego autobusu na wycieczce. Tak czy inaczej. Skończę ze sobą.

Patrząc na niego moje serce bije szybciej, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Tak trudno patrzeć, że jemu na mnie nie zależy. Tak mnie to boli. Moje serce umiera. I może bym się zastanowiła nad tym co robię ale nie mam dla kogo zostać. Prędzej czy później wszyscy umrzemy, tylko do nas należy decyzja kiedy. Ja wybieram - prędzej.

Nienawidzę siebie tak bardzo. Patrząc na moją twarz, widzę potwora. Brzeskiego potwora. Moje ciało - uh - okropne. Patrząc na nie widzę tłuszcz, tłuszcz i jeszcze raz tłuszcz. Ważę 50 kg. Jestem grubasem. Nienawidzę tego tak bardzo. Ja się tocze nie biegam czy chodzę. Ubrania są takie obcisłe. Znowu przytylam - pewnie dlatego.

Ostatnio uderzyłam w ścianę i robiłam sobie siniaki. Nie wiem dlaczego ale zrobiło mi to chorą satysfakcję. Patrząc na fioletowe znaki na nadgarstkach, dłoniach uśmiecham się. Cudowne uczucie bólu. Samotna znowu płakałam.

Uratujesz mnie, czy stchórzysz jak inni ???
Wasz Koszmar xx

sobota, 17 maja 2014

Dzień pierwszy.

17.05.2014r.

Jeśli to czytasz to możesz mi pomóc albo bardziej zniszczyć.

Jestem taka popieprzona. Jak mam lubić siebie jak moja własna matka mnie nienawidzi. Ignoruje mnie, kiedy coś opowiadam,kiedy się wysilam - ona mnie zbywa. Ale gdy mój brat jest w pobliżu - to co innego. Miłość i życzliwość bije na kilometr. Nie winie jego. Tylko mama jest złą aktorką. Myśli, że nie widzę różnicy ???
Widzę. Sporą.
Na początku myślałam, że jestem tylko zazdrosna, bo starsze rodzeństwo tak chyba ma.
Niestety.
Inni członkowie rodziny też zauważyli. Przyznali mi rację.
Czemu to tak boli ?? Boże,prosze pomoż mi.

Bóg mi nie pomaga. On też mnie ignoruje. Jak wszyscy.
Nikt nie wie, co przeżywam.
Nikt nie wie o cięciach na brzuchu i udach.
Nikt nie wie ile razy patrzę w lustro mówiąc - Jesteś obrzydliwa.
Nikt nigdy się nie dowie.

niedziela, 30 marca 2014

Witam.

Cześć.
Piszę, bo chcę. Nie muszę. Mogę pisać.
Nie będę patrzeć na błędy.
Bo chcę pisać.
Zanim wejdziecie do mojego świata, powiem coś o sobie.
Jestem młoda. Powiedziałabym, ze gówniara.
Średniego wzrostu szatynka, piwne oczy.
O moich problemach życiu jeszcze wiele się ,,nasłuchacie,,,
Nie żądam komentarzy.
Nie proszę o współczucie czy żal.
Nie interesuje mnie co wy myślicie o mnie.
Ja tu piszę, nie wy.

P.S Jeśli zorientujesz się w pewnym momencie kim jestem i mnie znasz, to pojedź i mi to powiedz. Chcę zobaczyć jak bardzo mnie nienawidzisz i jak bardzo uważasz mnie za kogoś okropnego czy obrzydliwego.

Wasz koszmar xx