18.05.2014r.
Jeśli to czytasz możesz mnie uratować albo nie.
Każde słowo rani bardziej. Oni nieświadomi uczestniczą w moim pożegnaniu. Ona chyba jako jedyna wie. Nie wiem czy uważa to żart, czy mi uwierzyła ale tak - powiedziałam jej, że chce się zabić.
Nie, nie mojej mamie. Ona albo by mnie zignorowała albo wysłała do psychologa. Powiedziałam mojej koleżance. Zaprzeczyła i mówiąc to co inni ,,nie rób tego,, straciła u mnie szanse.
Ufam jej ale nie na tyle żeby powiedzieć coś więcej. Wie kto mi się podoba i wie kogo nienawidzę. Ona też nienawidzi siebie. Chyba. Jednak nie wie jak bardzo kocham swój ból. Jak bardzo zatracam się i cierpię. On nigdy na mnie nie spojrzy. Jestem za gruba, za nudna, za brzydka, za obrzydliwa. Dałabym wszystko za idealność. Pieprzone życie.
Mogłam się nie urodzić. Mogła poronić albo coś. Chciałabym w ogóle nie istnieć. Może zamiast zabić się w domu, obarcze kogoś ,,ciężarem,, mojej śmierci. Wskocze pod samochód albo wyszkocze z jadącego autobusu na wycieczce. Tak czy inaczej. Skończę ze sobą.
Patrząc na niego moje serce bije szybciej, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Tak trudno patrzeć, że jemu na mnie nie zależy. Tak mnie to boli. Moje serce umiera. I może bym się zastanowiła nad tym co robię ale nie mam dla kogo zostać. Prędzej czy później wszyscy umrzemy, tylko do nas należy decyzja kiedy. Ja wybieram - prędzej.
Nienawidzę siebie tak bardzo. Patrząc na moją twarz, widzę potwora. Brzeskiego potwora. Moje ciało - uh - okropne. Patrząc na nie widzę tłuszcz, tłuszcz i jeszcze raz tłuszcz. Ważę 50 kg. Jestem grubasem. Nienawidzę tego tak bardzo. Ja się tocze nie biegam czy chodzę. Ubrania są takie obcisłe. Znowu przytylam - pewnie dlatego.
Ostatnio uderzyłam w ścianę i robiłam sobie siniaki. Nie wiem dlaczego ale zrobiło mi to chorą satysfakcję. Patrząc na fioletowe znaki na nadgarstkach, dłoniach uśmiecham się. Cudowne uczucie bólu. Samotna znowu płakałam.
Uratujesz mnie, czy stchórzysz jak inni ???
Wasz Koszmar xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz